
Jedna z konkluzji dyskusji ekspertów o komercyjnych ubezpieczeniach zdrowotnych i abonamentach medycznych w czasie sesji XIX Forum Rynku Zdrowia, poświęconej potencjałowi prywatnych ubezpieczeń i finansowania z tego tytułu systemu, podkreśla, że nie zastąpią one publicznej opieki zdrowotnej, ale powinny być jej uzupełnieniem.
Ubezpieczenia zdrowotne i abonamenty medyczne mają formę przedpłaconej opieki zdrowotnej, która z jednej strony nie ma żadnego wsparcia ze strony państwa, a z drugiej jest jednym z najbardziej pożądanych benefitów pracowniczych
Jak podkreśla dr Dorota Fal, pracodawcy coraz bardziej zdają sobie sprawę z tego, że o zdrowie pracownika należy zadbać i że nie leży to tylko w jego własnych interesie, ale w interesie wszystkich
Jak wskazywała ekspertka warto się zastanowić nad tym, czy wykupując ubezpieczenie prywatne, równolegle do ubezpieczenia zdrowotnego płynącego na konto NFZ, nie powinno ono być zwolnione z różnych elementów fiskalnych, zwłaszcza, że ogromnym beneficjentem tego typu ubezpieczeń jest sfera finansów publicznych
Zdaniem Dariusza Dziełaka komercyjne ubezpieczenia nie są konkurencją ani alternatywą dla publicznej opieki zdrowotnej a raczej jej uzupełnieniem. Zarówno jednak w ubezpieczeniach jak i abonamentach można obserwować szybsze wdrażanie innowacji technologicznych i organizacyjnych, niż w publicznym systemie, który jest bardziej inercyjny
-To będzie wyzwanie dla nowego ministra zdrowia, aby sektor prywatny nie był traktowany jako konkurencja dla publicznej ochrony zdrowia a był jej uzupełnieniem – podkreślał w czasie dyskusji Andrzej Jaworski, prezes PZU Zdrowie
Dwa systemy jedno zdrowie
Jak wskazywała w czasie dyskusji dr Dorota Fal, doradca zarządu ds. ubezpieczeń zdrowotnych Polskiej Izby Ubezpieczeń, ubezpieczenia zdrowotne, które funkcjonują w Polsce od lat 90-tych, powinny stać się częścią systemu opieki zdrowotnej.
- Tego rodzaju ubezpieczenia mają formę przedpłaconej opieki zdrowotnej, która z jednej strony nie ma żadnego wsparcia ze strony państwa, a z drugiej jest jednym z najbardziej pożądanych benefitów pracowniczych. To ubezpieczenia zawierane bardzo często w formie grupowej, które coraz częściej pracownikom dostarczają profilaktykę. Pracodawca, zawierając umowę coraz częściej zwraca uwagę na to by pracownikowi zapewnić nie tylko ją, ale także w razie potrzeby, kontakt z lekarzem podstawowej opieki oraz ze specjalistą. Są też ubezpieczenia szpitalne, ale dotyczą one zdecydowanie mniej liczy osób – mówiła dr Fal.
Podkreślała, że pracodawcy coraz bardziej zdają sobie sprawę z tego, że o zdrowie pracownika należy zadbać i że nie leży to tylko w jego własnych interesie, ale w interesie wszystkich. Apelowała, aby wreszcie pod względem systemowym dostrzec, że takie ubezpieczenia w ogóle są i żeby zachowywać się wobec płacących za takie ubezpieczenia fair.
- Warto się zastanowić nad tym, czy wykupując ubezpieczenie prywatne, równolegle do ubezpieczenia zdrowotnego płynącego na konto NFZ, i je poniekąd dublując, czy nie powinno ono być przynajmniej zwolnione z różnych elementów fiskalnych, zwłaszcza, że ogromnym beneficjentem tego typu ubezpieczeń jest sfera finansów publicznych – mówiła dr Fal.
Jak stwierdził Artur Białkowski, dyrektor Pionu Usług Biznesowych i członek zarządu firmy Medicover, wiceprezes organizacji Pracodawców Medycyny Prywatnej, choć ubezpieczenia zdrowotne i abonamenty medyczne funkcjonują inaczej, to z punktu widzenia pacjenta są one bardzo podobne. Bez względu jednak na te różnice, stanowią one dodatkowe źródło finansowania ochrony zdrowia w Polsce.
- Zapominamy często o tym, mówiąc czy to o abonamentach, czy o ubezpieczeniach zdrowotnych, że korzysta z nich dzisiaj kilka milionów osób i są one finansowane z prywatnych pieniędzy, które w większości również płacą składkę zdrowotną. Korzystając jednak w zdecydowanej większości z serwisów prywatnych, odciążając system publiczny, co powoduje, że jest ona bardziej wydolny – mówił dyrektor Białkowski.
Jego zdaniem, ci którzy korzystają z abonamentów i ubezpieczeń zdrowotnych, powinny mieć z tego tytułu jakieś profity, chociażby w postaci ulg podatkowych.
- Tego typu ubezpieczenia zdrowotne i abonamenty są przede wszystkim dzisiaj kupowane przez pracodawców dla swoich pracowników w postaci benefitów. Ci, którzy kupują je indywidualne stanowią niewielką grupę. Dlatego powinniśmy stworzyć jakiś system zachęt, aby z tych ubezpieczeń korzystało jak najwięcej osób i być może ulgi podatkowe spowodowałyby, że rzeczywiście byłoby ich zdecydowanie więcej. Tym samym więcej byłoby też lokowanych środków w systemie ochrony zdrowia – dodał dyrektor Białkowski.
Co zostało z pięciu najważniejszych ustaw w ochronie zdrowia? Wynagrodzenia i jakość wywracają zasady gry
Co zostało z pięciu najważniejszych ustaw w ochronie zdrowia? Wynagrodzenia i jakość wywracają zasady gry
Im gorzej tym lepiej
Jak przekonywał Dariusz Dziełak, dyrektor Biura Partnerstwa Publicznego i Innowacji Narodowego funduszu Zdrowia, dzisiaj punktów stycznych publicznej opieki medycznej i opieki finansowanej z abonamentów medycznych oraz prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych wiele nie ma.
- Niektórzy wysuwają hipotezę, że rynek komercyjnych ubezpieczeń medycznych czy abonamentów rozwija się tym lepiej im w systemie publicznym jest gorzej. Ja nie do końca się z tym zgadzam. Zawsze, bez względu na sytuację, będzie istniała pewna grupa osób, które będzie chciała mieć niektóre świadczenia szybciej, w lepszym standardzie – mówił Dziełak.
Jak przekonywał, komercyjne ubezpieczenia nie są konkurencją ani alternatywą dla publicznej opieki zdrowotnej a raczej jej uzupełnieniem. – Patrzymy jednak z dużym zainteresowaniem na ten sektor, ponieważ ubezpieczenia prywatne mają pewne narzędzia, których my nie mamy. Obserwujemy też, zarówno w abonamentach jak i ubezpieczeniach zdrowotnych, szybsze wdrażanie innowacji technologicznych i organizacyjnych. System publiczny jest zdecydowanie bardziej inercyjny, co może wynika też z kwestii skali– mówił dyrektor Dziełak.
NFZ czasem lepiej płaci niż prywatni
Jak podkreślał Andrzej Jaworski, prezes zarządu PZU Zdrowie, rynek abonamentowy i rynek ubezpieczeniowy zasadniczo się różni, obejmuje inny zakres świadczeń. Inne jest nastawienie zarówno pracodawcy, jak i odbiorcy do benefitu, który jest mu oferowany jako ubezpieczenie zdrowotne, które można określić jako „utylizację świadczenia”, a inne na abonament, który kładzie nacisk na ścieżkę prowadzenia pacjenta, na diagnostykę, na profilaktykę, na to by był on leczony szybciej, skuteczniej i taniej.
- Każdy podmiot prywatny liczy na to, że ze swojej działalności będzie miał jakiś zarobek. Tu dochodzimy w ostatnim czasie do nowej sytuacji – okazuje się bowiem, że często lepszym płatnikiem jest NFZ. Jest to zauważalne przy niektórych specjalnościach. Dla nas jako PZU Zdrowie najważniejsze jest budowanie własnych placówek i ich rozwój. Dzięki temu nad pacjentem mamy większą kontrolę, mamy możliwość jego lepszego leczenia, lepszej i szybszej diagnostyki oraz korzystania ze wszystkich specjalistów – mówił prezes Jaworski.
Podkreślał, że bardzo istotne są terminy. W przypadku PZU Zdrowie dla pacjenta jest bardzo istotne to, że do lekarza pierwszego kontaktu może się dostać w ciągu 3 dni a do specjalisty w ciągu pięciu dni.
-To będzie wyzwanie dla nowego ministra zdrowia, aby sektor prywatny nie był traktowany jako konkurencja dla publicznej ochrony zdrowia a był jej uzupełnieniem i pacjent będzie miał prawo wyboru, z czego chce korzystać – podkreślał prezes PZU Zdrowie.
Rynek ubezpieczeniowy wymaga uporządkowania
Zdaniem dr Doroty Fal, opiekę zdrowotną w Polsce należy systemowo uporządkować, zdefiniować i zauważyć w niej także ubezpieczenia zdrowotne, korzyści jakie przynoszą pacjentom oraz całemu systemowi.
- Trzeba zacząć zauważać, że ci, którzy korzystają z systemowej prywatnej opieki, z ubezpieczeń zdrowotnych, także płacą do NFZ składkę zdrowotną, zostawiając swoje miejsce i pieniądze w systemie publicznym. Druga rzecz to jest kwestia definicji. System publiczny musi się trochę „przesunąć”, zostawić miejsce dla komercyjnych ubezpieczeń, tylko to miejsce trzeba określić – podkreślała ekspertka.
Wskazywała, że nie jest logiczny system, w którym opłacając zarówno składkę publiczną jak i ubezpieczenie zdrowotne nie można dopłacić na przykład do lepszej soczewki czy do lepszej protezy biodra.
- Dlaczego, jeżeli w aptece chcę lek oryginalny, to mogę do niego dopłacić, a w przypadku lepszej protezy biodra muszę zapłacić prywatnie zarówno za procedurę jak i zaopatrzenie medyczne? Premiujmy też systemowo rzecz szalenie ważną, która obejmuje część pracującego społeczeństwa i która korzysta z ubezpieczeń zdrowotnych dostarczających profilaktykę – mówiła dr Fal.
